pranknature

Temat: .:.:.:LISTOPADOWE BRZDĄCE:.:.:. SETKA 4 :)
Asiu
Dzięki za info o boreliozie. Z tego co pamiętam, to chyba Ty się męczyłaś z bólem nóg krótko po porodzie? Czy to mogły być objawy boreliozy? A jak ją się leczy?
Co do krzyków Amelki, to rudno mi coś poradzić. Miłosz sam zrezygnował z piersi, a Kajetan już w szpitalu był karmiony butelką. Być może Amelka wyczuwa Twoje poddenerwowanie i na wzajem na siebie oddziałujecie. Jendo co mi przychodzi do głowy to wspólne posiłki z Wami i to tak dorośle (np. Kajetana w krzesełku przysuwam do stołu - oczywiście w bezpiecznej odległości ) Może gdy będzie widziała, że je to co Wy to będzie próbowała. Dla niej to szok, że tak z dnia na dzień nie może przytulić się do piersi. Asiu czuje, że jest Ci ciężko i pewnie jesteś na skraju nerwowego wyczerpania, ale tylko spokojem będziesz wstanie przekonac Amelke to nowej formy spożywania posiłków. Przytulcie się kobietki, pewinie tej bliskości brakuje Wam obu...
Mamo Sarenki - kuruj się kochana!!!
Madzia - ciekawość mnie zrzera jak wygląda ta lampa - może jakąś fotke wrzucisz
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=46485



Temat: SIERPIEŃ 2007
hej, co do depresji

nam na zajęciach w szkole rodzenia połozna mówiła, że to co dopada większość kobiet- jak słusznie napisała ewetka pierwiastek- po porodzie to baby blues, który może mieć różne nasilenie. Spowodowany jest burzą hormonów, przechodzi sam, ale kobieta wymaga wsparcia od najbliższych. Może mieć różne nasilenie, u każdego inne.
Baby blues przechodzi jak tylko kobieta poczuje się lepiej po porodzie, pewniej przy dziecku i oswoi się ze swoją nową rola. Dla kobiet które mają kolejne dzieci ta zmiana nie jest takim szokiem, dlatego dopada je znacznie rzadziej.
Tym niemniej jest to również kwestia burzy hormonalnej, dlatego może dopaść każdego.

Depresja poporodowa natomiast zdarza się niezmiernie rzadko, objawia się wstrętem, nienawiścią do dziecka i wymaga leczenia psychiatrycznego.
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=43191


Temat: Powitanie i oczekiwanie na ragdollka :)
DoTa napisał: Jak się objawia u kotki depresja czy też szok poporodowy? Czy taka depresja w ogóle wsytępuje u kotów, jak u ludzi?

Rzadko się zdarza podobne zjawisko ale najczęsciej się objawia porzuceniem kociąt. Miałam taki przypadek z Brytyjką, która nie była zainteresowana maluszkami, nie chciała ich karmić ani sie nimi zajmować. Kilka dni i nocy naszej pracy zaowocowało tym, że kota się przekonała do swoich dzieci i zaczęła o nie dbać.
Takie sytuacje najczęsciej zdarzają się kotkom, które po raz pierwszy zostały mamami.

Źródło: ragdollclub.fora.pl/a/a,1405.html


Temat: Fanklubik Georga :)
dzięki Shady, czuje się świetnie, zapraszam cie serdecznie. juz teraz podziwiam malca za ten stoicki spokój, jaki okazuje podczas gdy Bill usiluje przebrać go w czyste śpiochy . a Georg to juz w ogóle od dwóch tygodni wychodzi ze skóry żeby mi dogodzić i ze szczęścia też . ciągle powtarza, że jest szczęśliwy i że ma najpiękniejszą żonę (hm... wyglądam strasznie po porodzie i daleko mi w tej chwili do bycia piękną, ale wyprowadzanie męża z blędu mogloby być dla niego szokiem :>) i najsliczniejsze dziecko na świecie - czyli objawy typowej euforii poporodowej u mężczyzn . zobaczymy czy tak będzie mówil, jak będę dwadzieścia razy wstawala do Juniora w nocy .
Źródło: thpoland.fora.pl/a/a,1195.html


Temat: Aborcja
Julia ok masz racje, ale co z prawem tego nienarodzonego dziecka? co z prawem do życia, z tym że zostało poczęte i jego rozwój zmierza do tego by stało się człowiekiem?

Słuchaj aborcja to bardzo trudna kwestia, nie da się na ni? odpowiedzieć prosto tak lub nie. Częste przypadki zagrożenia życia poprzez ci?że wskazuj? raczej na jej usunięcie, ale czyjego życia. Ile teraz szczę?liwych matek wspomina z wielkim lękiem to że były namawiane z przyczyn medycznych do aborcji.
I naprawdę jest wiele możliwo?ci po porodzie. S? O?rodki Interwencyjne, s? domy samotnych matek, o?rodki adopcyjne. Dziecko można zostawić w szpitalu. Jest pomoc psychologiczna, terapia. W tej chwili kobieta ma duże wsparcie. Usunięcie ci?ży nie pozostaje bez echa, należy też o tym pamiętać! Często towarzysz? temu nie tylko komplikacje medyczne ale i objawy stresu pourazowego, szok, depresja itd.

I cały czas w Waszych wypowiedziach brakuje wspomnienia o prawach tego nienarodzonego dziecka. Nawet je?li dyskusyjne jest kiedy płód staje się człowiekiem to i tak jest żyw? istot? a jego rozwój prowadzi do bycia nim i to chyba jest bezdyskusyjne.
Źródło: xl-pozytywnie.pl/forum/viewtopic.php?t=844


Temat: Opowiedzcie mi optymistyczne historie...
pierwsza ciąża - 4 miesiące jednym ciągiem w szpitalnym łóżku, potem 3 poronienia. Kolejna ciąża po 10 latach - pierwsze usg ok. Na drugim diagnoza - serce nie bije. Skierowanie do szpitala na badania krwi - wynik nie zostawiał wątpliwości, ciążą martwa. Ponieważ przy poprzednich poronieniach "czyściłam" się sama wiec lekarz postanowił pozwolić działać naturze. MIałam zgłosić się po pierwszym okresie po poronieniu. Ale po dwóch tygodniach czułam sie tak fatalnie że znów wylądowałam w gabinecie - dalej miałam objawy ciążowe, bałam sie ze jednak tym razem samo się nie wyczyściło do końca i w moim organizmie dalej krążą hormony ciażowe. Kładę sie na leżance, lekarz robi usg... i nie wiem kto był w większym szoku, ja czy on. Na monitorze pięknie bijące serduszko:) Obok pozostałości tego co ze mnie wyleciało - czyli drugiego bliźniaka. Gdyby lekarz skierował mnie na zabieg prawdopodbnie straciłabym córeczkę. Do dziś nie wiem jak możliwy byl taki zbieg okoliczności - lekarz nie zauważył jej na usg a badania krwi nie wykazały ciaży. A w ciągu tych nieszczęsnych dwóch tygodni ja zdążyłam w ramach załamnia złożyć wypowiedzenie w pracy i wyladować u psychologa.
Żeby było "weselej" wody odeszły mi w 30 tygoniu - w moim szpitalu powiedzieli wprost że takiego wcześniaka to oni nie uratują. Na szczęście znalazło sie miejsce w świetnym szpitalu (Poznań na Polnej). Utrzymali mi ciążę jeszcze trzy tygodnie. Przez ten czas próbowałam im wytłumaczyć ze nie mogę rodzić normalnie (przerabiałam to przy pierwszym porodzie ale to inna opowieść) - uznali ze mam fanaberie i mam rodzić. W 33 tygoniu akcja ruszyła i nie dało się jej już dalej powstrzymywać. Po kilku godzinach spędzonych na sali porodowej, zostawiona sama sobie (dzwonek przywołania był zepsuty a połozna która sie mną opiekowała nie raczyła sie pojawić) pojawił się lekarz który znał moją sytuację od mojego lekarza prowadzącego (mąż go zaalarmował i on uruchomił swoje znajomości - chwała Bogu miał znajomego w tym szpitalu). Nawet on nie był w stanie przekonać dyżurujących lekarz ze nie mam szans urodzić sn. Wreszcie złapał za fraki jakąś połozną i kazał jej zmierzyć mi wymiary miednicy. Tylko spojrzał na wyniki i wybiegł z sali. Po 4(!!!) minutach wpadło 7 lekarzy z kartą zgody na cesarke. 15 minut poźniej leżałam już pod znieczuleniem - żadnen z konowałów nie wpadł na pomysł zeby zmierzyć mnie wcześniej mimo moich prośb.
Mała oczywiście wyladowała w inkubatorze, ale była w dobrym stanie. Przez pierwsze miesiące była w rozwoju cofnięta o dwa miesiące, ale w 8 wykonała mega skok i w ciągu dwóch tygodni dogoniła rówieśników. Jest drobna ale całkowicie zdrowa, uśmiechięta i radosna. Każdym dniem wynagradza mi to co przeszłam w ciąży.
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=73350


Temat: Powitanie i oczekiwanie na ragdollka :)
A wydawałoby się, że z mamą powinny być najbezpieczniejsze. Jak się objawia u kotki depresja czy też szok poporodowy? Czy taka depresja w ogóle wsytępuje u kotów, jak u ludzi?

Źródło: ragdollclub.fora.pl/a/a,1405.html